7May/100
Na twarz
Wreszcie mieliśmy trochę czasu dla siebie. Siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy o naszym życiu. Zaczął padać deszcz i niebo się zachmurzyło. Nagle zgasło światło. Czuliśmy się trochę zdziwieni, ale wiedzieliśmy że dzisiejsza noc będzie wyjątkowa. On zapalił świece, a ja otworzyłam butelkę białego wina. Wszystko miało się skończyć na miłej chwili z ukochanym. Było inaczej. Zaczęliśmy się bzykać, bo w końcu bardzo lubimy seks. On lizał mi cipkę, ja ssałam jego fiuta bardzo mocno, wysysając wszystko co było w środku i pozwalając mu skończyć na moje twarzy. Bardzo lubił tak właśnie kończyć.